
Ceny paliw, inflacja i globalny chaos gospodarczy – wojna USA przeciwko Iranowi uderzyła w światową ekonomię mocniej, niż zakładano. Straty liczone są już w setkach miliardów dolarów, a skutki kryzysu energetycznego wciąż rosną.
Jak podkreśla amerykańskie publiczne radio NPR, choć działania zbrojne były relatywnie krótkie, ich konsekwencje okazały się bardzo kosztowne. Według analityków Moody’s Analytics, łączny ciężar finansowy wojny dla amerykańskich podatników i konsumentów sięga już około 132 mld dolarów i nadal rośnie.
Konflikt z Iranem: skutki gospodarcze
W trakcie walk zginęło 13 amerykańskich żołnierzy oraz ponad 3,3 tys. Irańczyków – informowały irańskie media państwowe. Władze regionu podają również, że ofiary poniosły inne państwa: 3826 osób w Libanie, blisko 60 w Izraelu oraz dziesiątki mieszkańców krajów Zatoki Perskiej.
Jednym z najbardziej odczuwalnych efektów konfliktu był gwałtowny wzrost cen energii, spowodowany niemal całkowitym zablokowaniem cieśniny Ormuz. Cena benzyny w USA wzrosła z poziomu poniżej 3 dolarów za galon do 4,56 dolara po przerwaniu kluczowego szlaku transportowego. Rynek reagował błyskawicznie zawsze, gdy Iran uderza w tankowce w Zatoce Perskiej, a notowania surowca potrafiły przekraczać 100 dolarów za baryłkę.
Z danych amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej wynika, że codzienne zużycie paliwa przez kierowców sięga 360–380 mln galonów (ok. 1,36–1,44 mld litrów), co w szczycie kryzysu oznaczało dodatkowe koszty przekraczające 500 mln dolarów dziennie.
Mimo późniejszej stabilizacji, efekt wojny nadal podnosi wydatki o ponad 360 mln dolarów każdego dnia. Dla porównania w Polsce, gdzie obowiązuje rządowy mechanizm cen maksymalnych, dało się prześledzić ceny paliw w Polsce we wtorek 16 czerwca, utrzymywane wokół 6 zł za litr.
Podrożał również olej napędowy, z 3,76 do 5,69 dolara za galon. To przełożyło się na wzrost kosztów transportu. W ciągu roku bilety lotnicze zdrożały średnio o niemal 27 proc., głównie z powodu droższego paliwa dla lotnictwa.
Skutki konfliktu dotknęły także rynku nieruchomości. Oprocentowanie 30-letnich kredytów hipotecznych wzrosło do 6,52 proc., podczas gdy przed wojną utrzymywało się poniżej 6 proc. Według Freddie Mac oznacza to, że rata kredytu na dom o wartości 400 tys. dolarów zwiększyła się średnio o około 110 dolarów miesięcznie.
Mechanizm ten działa również nad Wisłą – analitycy przygotowali nawet symulację rat kredytu po obniżce stóp procentowych, pokazując, jak silnie zmiany wskaźników przekładają się na domowe budżety.
Negatywne efekty odczuła również globalna gospodarka. Bank Światowy obniżył prognozę wzrostu światowego PKB na 2026 rok do 2,5 proc., co stanowi najniższy poziom od czasu pandemii COVID-19. Zakłócenia w handlu przez cieśninę Ormuz doprowadziły też do wzrostu cen nawozów nawet o 47 proc. oraz problemów z dostępnością paliw i gazu w części krajów Azji i Afryki.
Dopiero wygaszanie napięć przyniosło ulgę rynkom. Wstępne porozumienie USA – Iran i spadek cen ropy zbiło notowania surowca o kilka procent. Jak jednak zauważali analitycy, gdy rozejm zepchnął ropę poniżej 100 dol., był to raczej powrót od panicznych poziomów niż trwałe zakończenie kryzysu.
Zobacz także
Wpływ wojny na rynek nieruchomości. Wyższe raty kredytów hipotecznych
Według danych amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej państwa Bliskiego Wschodu zmniejszyły w maju wydobycie ropy o ponad 11 mln baryłek dziennie w porównaniu z okresem sprzed konfliktu. Z kolei Międzynarodowy Fundusz Walutowy zwraca uwagę na szczególnie duże straty Kataru po atakach na infrastrukturę energetyczną.
Rosną także wydatki militarne Stanów Zjednoczonych. Kontroler Pentagonu Jules Hurst poinformował Senat, że koszty operacyjne osiągnęły już 29 mld dolarów.
Nie uwzględniają one jednak napraw baz w Kuwejcie i Bahrajnie, które ucierpiały w wyniku ataków irańskich dronów i rakiet. Według zapowiedzi administracja Donalda Trumpa ma wnioskować do Kongresu o dodatkowe środki na pokrycie rosnących kosztów działań wojennych.






