ręka chowająca pieniądze do portfela
Polacy zamienili PPK w bankomat. Z systemu wyparowało 2,7 miliarda złotych Fot. Alex Malt / Shutterstock

Miał być bezpieczny kapitał na jesień życia, jest elastyczna skarbonka na bieżące wydatki. Z raportu Komisji Nadzoru Finansowego wyłania się zatrważający obraz: w ciągu zaledwie jednego roku Polacy wyciągnęli z Pracowniczych Planów Kapitałowych ponad 2,7 miliarda złotych. Masowe wycofywanie oszczędności stawia pod znakiem zapytania sens reformy emerytalnej.

REKLAMA

To zjawisko nie ma nic wspólnego z systematycznym budowaniem kapitału na starość. Z oficjalnego raportu Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego za ubiegły rok wyłania się niepokojący i destrukcyjny trend: Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK) w oczach milionów Polaków przestały być programem emerytalnym, a stały się elastycznym, bieżącym narzędziem do ratowania domowych budżetów. Uczestnicy systemu masowo nauczyli się bezwzględnie wykorzystywać luki prawne, składając lawinowo wnioski o przedterminowe wycofanie zgromadzonych oszczędności przed osiągnięciem 60. roku życia.

Efekt kieszonkowego bankomatu

Skala tego procederu zaskakuje. Instytucje finansowe zarządzające funduszami PPK zaraportowały w ciągu zaledwie dwunastu miesięcy aż 921 tysięcy oficjalnych dyspozycji zwrotu środków. To potężna eskalacja w stosunku do roku wcześniejszego, w którym odnotowano 735,6 tysiąca takich żądań.

Co gorsza, za masowością wniosków poszły gigantyczne strumienie żywej gotówki. Łączna kwota, jaką oszczędzający wypłacili z systemu na własne żądanie w ramach zwrotów, wyniosła astronomiczne 2,74 mld złotych. Oznacza to, że wartość kapitału wyciągniętego przedwcześnie z PPK wzrosła o spektakularne 41,4 procent rok do roku – w roku ubiegłym kwota ta zamknęła się w wartości 1 940,8 mln zł.

To nie nowość, bo już wcześniej alarmowaliśmy, że niektórzy oszczędzanie w PPK zmieniają w zarobek, a z systemu wypływają miliardy. Nadzór finansowy ostrzega: tendencja do permanentnego opróżniania kont drastycznie i negatywnie wpłynie na wysokość przyszłych świadczeń Polaków po przejściu na emeryturę.

Skarbonka zamiast emerytury

Mechanizm jest prosty i legalny. Jak tłumaczyliśmy, pieniądze z PPK można wypłacać przed emeryturą co miesiąc, zamieniając emerytalny dodatek w bieżącą podwyżkę do pensji. Uczestnik odzyskuje całość swoich wpłat oraz 70 proc. środków od pracodawcy (pozostałe 30 proc. trafia do ZUS), traci dopłaty państwowe i płaci podatek Belki – a i tak dla wielu wychodzi to na plus.

Aby w pełni zrozumieć ten finansowy paradoks, należy przeanalizować wskaźniki operacyjne, jakie PPK wygenerowało na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Te dane pokazują całkowity rozstrzał między potężnym wzrostem systemu na papierze a jego brutalną konsumpcją przez uczestników.

Na koniec roku całkowita wartość aktywów zgromadzonych w strukturach PPK osiągnęła bardzo wysoki poziom 45,1 mld złotych. W bezpośrednim zestawieniu z rokiem ubiegłym, w którym kapitał ten wynosił 30,3 mld zł, oznacza to formalny wzrost wartości netto o imponujące 49,0 procent.

Równolegle w górę poszła łączna liczba prowadzonych rachunków, która osiągnęła pułap 4,9 mln kont. To progres o 13 procent w relacji do roku wcześniejszego, kiedy statystyki CANARD i PFR pokazywały 4,34 mln rachunków. Ta zmiana była bezpośrednią zasługą rejestracji nowych umów – w ciągu dwunastu miesięcy w systemie pojawiło się 454 747 nowych kont, co stanowi skok o 22,3 procent w porównaniu z rokiem ubiegłym, gdy otworzono 371 948 nowych rachunków.

Warto przy tym wiedzieć, czym jest PPK, i poznać wady oraz zalety Pracowniczych Planów Kapitałowych, by świadomie decydować o swoich pieniądzach.

Składki i finansowanie systemu

Pracownicze Plany Kapitałowe nie narzekają na brak zasilania. Roczna wartość wpłaconych składek ogółem zamknęła się kwotą 10,41 mld złotych, rosnąc o 19,9 procent względem roku ubiegłego, w którym do systemu wpłynęło 8,7 mld zł. Zdecydowaną większość z tego stanowiły wpłaty podstawowe o wartości 10,1 mld zł, gdzie pracownicy sfinansowali 5,77 mld zł, a podmioty zatrudniające 4,33 mld zł. Składki dodatkowe stanowiły margines i wyniosły 319,7 mln zł.

Skutki dla przeciętnego uczestnika

Ten gigantyczny, miliardowy napływ gotówki jest jednak natychmiast niwelowany przez wspomniany festiwal przedterminowych zwrotów, które wzrosły z 1,94 mld zł do aż 2,74 mld zł (wspomniany skok o 41,4 procent). W efekcie tego masowego podbierania pieniędzy ze skarbonki przeciętna wartość konta statystycznego uczestnika PPK wynosi nędzne 9,2 tysiąca złotych. Choć oznacza to matematyczny wzrost o 31,4 procent wobec 7,0 tys. zł z roku wcześniejszego, wynik ten nie napawa optymizmem.

Dla porównania średnia wartość rachunku w Pracowniczych Programach Emerytalnych (PPE) wynosi 52,4 tysiąca złotych. Obywatele po prostu nie pozwalają kapitałowi w PPK urosnąć, traktując go jako narzędzie do cyklicznych wypłat. Tymczasem dane pokazują, że rodacy powoli przekonują się do programu, bo – jak donosił naTemat – Polacy odkryli alternatywę dla lokat w banku i tylko w lutym przybyło 55 tys. nowych uczestników.

Emerytalne eldorado na giełdzie

Gdyby nie ten palący problem z PPK, całościowy raport UKNF za ubiegły rok przyniósłby wyłącznie powody do dumy. Polski rynek emerytalny rósł w siłę głównie dzięki bezprecedensowej, historycznej wręcz koniunkturze na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Indeksy WIG oraz WIG20 wystrzeliły w górę odpowiednio o 47,3 proc. oraz 45,3 proc..

Dzięki temu dominujące zaangażowanie Otwartych Funduszów Emerytalnych (OFE) w krajowe instrumenty udziałowe przełożyło się na gigantyczny wzrost kapitału. Średnia roczna stopa zwrotu wypracowana przez OFE wyniosła 42 procent.

Bilans systemu emerytalnego na koniec roku:

  • Zagregowane aktywa II i III filaru ➔ 425,6 mld zł (wzrost o 118,2 mld zł)
  • Całkowita liczba rachunków w kraju ➔ 21,5 mln (wzrost o 0,6 mln)
  • Kwota przekazana do ZUS z OFE ("suwak") ➔ 11,9 mld zł (wzrost o 2,2 mld zł)
  • Warto zaznaczyć, że ujemne saldo pomiędzy wpływami składek z ZUS do OFE (4,8 mld zł) a wypływami w ramach suwaka bezpieczeństwa (11,9 mld zł) zostało w pełni zrównoważone i uratowane przez regularne, płynne strumienie gotówki z dywidend wypłacanych przez spółki giełdowe.

    Wielki ustawowy sprawdzian

    Fakt, że Polacy chętnie gromadzą kapitał w IKE czy IKZE (gdzie wartość aktywów wzrosła o ponad 42 proc.) świadczy o rosnącej dojrzałości części społeczeństwa. Jednak model operacyjny PPK jako "chwilówki z dopłatą od szefa" to poważny błąd systemowy, przed którym nie da się dłużej uciekać.

    Przed rządem stoi teraz najważniejszy test. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, na nadchodzący czas przypada ustawowy obowiązek przeprowadzenia całościowego, głębokiego przeglądu funkcjonowania PPK. Nie brakuje pomysłów, jak temu zaradzić – informowaliśmy, że w ramach przeglądu PPK rząd szykuje nagrodę w postaci bonusu za lojalność dla tych, którzy nie podbierają środków.

    Będzie to kluczowa, a zarazem jedyna okazja do wdrożenia modyfikacji legislacyjnych, które zwiększą atrakcyjność programu i zmotywują Polaków do trzymania rąk z dala od konta aż do osiągnięcia wieku emerytalnego. W przeciwnym razie miliardy pompowane w system będą regularnie przeciekać przez palce konsumpcji.