
Nawet 120 tysięcy mieszkań rocznie może trafiać w ręce spadkobierców. Starzejące się społeczeństwo i drogie kredyty sprawiają, że rynek wtórny przeżyje prawdziwy renesans.
Polska należy do najszybciej starzejących się społeczeństw w Unii Europejskiej, a jednocześnie wyróżnia się wyjątkowo wysokim poziomem własności nieruchomości. Efekt? W najbliższych latach na rynek trafi potężna fala mieszkań po seniorach.
Wielka płyta znów w grze
W 2025 roku deweloperzy oddali do użytku około 134 tys. mieszkań, przy liczbie zgonów przekraczającej 406 tys. i ujemnym przyroście naturalnym sięgającym 160 tys. osób. Jak szacuje Jarosław Jędrzyński z portalu RynekPierwotny.pl dla money.pl, rocznie może to być od 80 do nawet 120 tys. lokali.
To bezpośrednia konsekwencja procesu, który statystycy opisują od lat: demograficzny hamulec Polski, przez który populacja kurczy się szybciej, niż zakładano, zaczyna właśnie przekładać się na twarde dane rynkowe.
Dla części młodszych Polaków spadek stanie się prostszą i tańszą alternatywą dla wieloletniego kredytu hipotecznego. Warto pamiętać, że zdolność kredytowa to dziś układanka wielu zmiennych – przy kredycie bank patrzy, ile masz dzieci, i w 2026 r. zyska jedna grupa Polaków, a reszta wciąż mierzy się z barierą wkładu własnego.
Znaczna część dziedziczonych nieruchomości to lokale z lat 70., 80. i 90. Choć jeszcze niedawno prognozowano ich stopniowy zmierzch, dziś przeżywają renesans ze względu na wysokie ceny nowych inwestycji:
Ekspert w rozmowie z serwisem finansowym ocenia, że większa liczba odziedziczonych mieszkań w dobrych lokalizacjach może stać się silną konkurencją nawet wobec nowych inwestycji.
Zobacz także
Mniejsze miasta odczują presję cenową
Wpływ tej pokoleniowej zmiany nie będzie jednak jednakowy w całym kraju. W dużych metropoliach popyt zapewne utrzyma się na stabilnym poziomie. Wedle prognoz część spadkobierców przeprowadzi remont, a inni sprzedadzą lub wynajmą otrzymany lokal, by sfinansować zakup nowego M.
Co innego w mniejszych miejscowościach. Pogłębiający się odpływ mieszkańców w połączeniu z rosnącą podażą lokali po seniorach może w przyszłości doprowadzić do wyraźnego spadku cen. Pierwsze sygnały widać już dziś – ceny mieszkań w Polsce hamują, a sprzedający coraz częściej muszą godzić się na negocjacje.
Rosnąca podaż na rynku wtórnym może zmusić deweloperów do ostrzejszej walki o klienta. Sam metraż w stanie deweloperskim przestanie wystarczać. Kluczowe stanie się budowanie w wyższym standardzie, stawianie na energooszczędność budynków oraz atrakcyjną aranżację części wspólnych.
Alternatywa w postaci własnych czterech kątów od zera też nie jest łatwiejsza – koszty budowy domu wzrastają, przez co odziedziczone mieszkanie w dobrej lokalizacji zyskuje na atrakcyjności jeszcze bardziej.
Źródło: money.pl






