
Warszawska Giełda Papierów Wartościowych pobiła historyczny rekord. W poniedziałek 3 sierpnia indeks WIG20 po raz pierwszy przekroczył poziom z 2007 roku. Oznacza to, że inwestorzy czekali na ten moment niemal dwie dekady.
W poniedziałek rano na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych padł rekord wszech czasów. Kilka minut po 9.00 indeks WIG20 osiągnął wycenę 3950,18 pkt., poprawiając dotychczasowe maksimum z 29 października 2007 roku (3940,53 pkt.). Inwestorzy czekali na to 19 lat.
WIG20 pobił rekord z 2007 roku. Inwestorzy czekali 19 lat
Jak podaje serwis wnp.pl, rynek od tygodni wysyłał jasne sygnały, a inwestorzy najpierw wyciągali na rekordowe wyceny poszczególne spółki. Zapowiedź historycznego sukcesu widoczna była już w piątek 31 lipca 2026, kiedy WIG20 zamknął sesję z wynikiem 3920,26 pkt.
Prawdziwy wybuch entuzjazmu przyniósł jednak poniedziałkowy poranek (3.08) – pierwsze oferty i napływające zlecenia kupna natychmiast podgrzały atmosferę na parkiecie. Kilka chwil po otwarciu sesji WIG20 osiągnął pułap 3950,18 pkt. To przełomowy moment – historyczne maksimum GPW zostało pobite po raz pierwszy od ponad 18 i pół roku.
W momencie publikacji tego artykułu najwyższą wartość indeks odniósł o 9:46 i było to 3 963,21 pkt.
Zobacz także
WIG20 to indeks cenowy obejmujący 20 największych spółek akcyjnych na warszawskiej GPW. Uznawany jest za swego rodzaju barometr polskiej gospodarki, odzwierciedlającego sytuacje najbardziej znaczących polskich firm.
Poprzedni rekord ustanowiono jeszcze przed wybuchem globalnego kryzysu finansowego. Przez kolejne kilkanaście lat warszawski parkiet przestał być barometrem polskiej gospodarki, a indeks blue chipów raz po raz odbijał się od kolejnych poziomów oporu, nie mając paliwa do trwałych wzrostów. Dopiero hossa napędzana napływem kapitału zagranicznego, mocnymi wynikami banków i spółek surowcowych pozwoliła zmienić sytuację.
Dlaczego WIG20 rośnie? Banki i największe firmy napędzają hossę
Za poniedziałkowym wystrzałem stoją przede wszystkim największe spółki indeksu – sektor bankowy, energetyka oraz krajowi czempioni surowcowo-paliwowi. Notowania paliwowego giganta od miesięcy reagują na sytuację geopolityczną: kurs akcji Orlenu rósł już wcześniej wraz z drożejącą ropą i napięciami na Bliskim Wschodzie.
Nie wszystkie blue chipy szły jednak w tym samym rytmie. Bywało, że kurs akcji KGHM spadał nawet mimo dobrych wieści dla akcjonariuszy, w tym zapowiedzi wypłaty dywidendy – co dobrze pokazuje, że rekord indeksu to wypadkowa bardzo różnych historii giełdowych.
Ostatnie sesje przed historycznym maksimum były wyjątkowo emocjonujące, bo kurs akcji Żabki drastycznie wzrósł po ogłoszeniu wezwania przez właściciela sieci Circle K – kanadyjski koncern chce przejąć całą spółkę za ponad 32 mld zł. Tego typu wydarzenia podbijają obroty i podgrzewają nastroje na całym rynku, a inwestorzy zaczynają szukać kolejnych kandydatów do przejęcia.
Rekord to moment świętowania, ale też pytanie o to, ile jeszcze paliwa zostało bykom. Rok 2025 zamknął się na GPW zwyżką WIG20 o niemal 45 proc. – najlepszą od blisko trzech dekad – i już wtedy analitycy zastanawiali się, czy 2026 r. na GPW będzie tak samo udany jak miniony. Argument ostrożnych jest prosty: skoro wiele spółek wyrysowało historyczne szczyty, mają skąd spadać.
Dla przeciętnego oszczędzającego rekord WIG20 pozostaje na razie newsem, a nie zyskiem – akcje spółek giełdowych to wciąż zaledwie kilka procent oszczędności polskich gospodarstw domowych, z których lwia część leży na depozytach i w gotówce. Eksperci od lat powtarzają to samo: zanim padnie pytanie, w co i jak warto inwestować, trzeba uczciwie ocenić własną tolerancję na spadki i zadbać o dywersyfikację. Historyczne szczyty bywają bowiem równie dobrym momentem na euforię, co na korektę.
Gdzie najczęściej trzymasz swoje oszczędności?
0 odpowiedzi






