
Polska chce uruchomić nowe połączenia kolejowe między Warszawą a Berlinem – informuje dziennik "Tagesspiegel". Gazeta krytykuje liczne utrudnienia w ruchu zawinione przez stronę niemiecką.
Przedsiębiorstwo PKP Intercity złożyło wniosek w Urzędzie Transportu Kolejowego o uruchomienie trzech nowych połączeń – porannego i dwóch wieczornych – pisze w środę "Tagesspiegel" powołując się na polskie czasopismo branżowe "Rynek Kolejowy".
Z Warszawy nowe pociągi miałyby odjeżdżać o godz. 8, 16 i 19. Czas podróży nie ulegnie zmianie i wynosi nadal ok. pięciu godzin. We wniosku nie podano czasu odjazdu z Berlina. Pociągi miałyby pozostawać całkowicie w gestii polskiego przewoźnika – PKP. Obecnie między Warszawą a Berlinem kursuje siedem pociągów.
"Tagesspiegel" przypomniał, że Warszawa i Berlin obchodzą w tym roku 35. rocznicę umowy partnerskiej. Dla Berlina Polska stała się czwartym najważniejszym partnerem handlowym po USA, Francji i Chinach.
Planowane inwestycje przeszkodą w uruchomieniu nowych połączeń?
Z informacji przekazanych przez "Rynek Kolejowy" wynika, że nie jest pewne, czy PKP uzyska zgodę na nowe połączenia już w najbliższym, obowiązującym od grudnia br. rozkładzie jazdy. Przeszkodą mogą być planowane inwestycje – całkowita przebudowa dworca Warszawa Wschodnia oraz generalna modernizacja trasy Berlin – Frankfurt nad Odrą.
Dwa lata temu firmy prywatne Filxtrain oraz Regiojet zapowiadały wprowadzenie od grudnia 2025 r. nowych połączeń Berlin-Warszawa, ale nie zrealizowały swoich planów. Obecnie tylko jeden prywatny przewoźnik oferuje połączenie między Niemcami a Polską. Czeska firma Leo Expres od 31 lipca obsługuje nocny pociąg z Frankfurtu nad Menem do Przemyśla nad granicą z Ukrainą. Pociąg potrzebuje 20 godzin, jedzie przez Drezno i Pragę, tak więc Berlin nie ma z tego połączenia żadnych korzyści – czytamy w "Tagesspieglu".
Modernizacja po stronie niemieckiej opóźnia się
Wydawana w Berlinie gazeta zwraca uwagę na liczne przeszkody w transporcie kolejowym między Niemcami a Polską. Podkreśla, że obecnie nie ma bezpośredniego połączenia z Berlina do Warszawy ze względu na prace na odcinku Berlin-Frankfurt nad Odrą. Aby dotrzeć do Frankfurtu, pasażerowie muszą korzystać z autobusu. Normalny ruch zostanie przywrócony dopiero 25 sierpnia.
Dwutorowa zelektryfikowana trasa przez Frankfurt nad Odrą jest najważniejszym połączeniem z Polską. Dwie inne trasy są obecnie zamknięte. Rozbudowa połączenia ze Szczecinem opóźni się o dwa lata. Od końca 2021 r. za miejscowością Angermuende trwają prace, trasa obsługiwana jest przez autobusy. Drugi tor miał być gotowy w 2025 r. Niemieckie Koleje Deutsche Bahn DB przesunęły termin oddania trasy do użytku na grudzień 2027.
Zobacz także
Będzie gorzej?
Pomiędzy Szczecinem a Pasawalkiem też kursują tylko autobusy. Drożna jest jedynie trasa Ostbahn przez Kostrzyn. To połączenie jest jednak od końca II wojny światowej jednotorowe. W poniedziałek wieczorem ruch na tej trasie bez uprzedzenia zawieszono; ostatni pociąg odjechał z Kostrzyna o godz. 19.
Zdaniem "Tagesspiegla" sytuacja w przyszłości jeszcze się pogorszy. W czerwcu strona niemiecka podała, że trasa między Berlinem a Frankfurtem nad Odrą zostanie w 2029 r. zamknięta na 9 miesięcy. Władze Brandenburgii oraz organizacje gospodarcze są oburzone. Trasa Berlin-Frankfurt jest najważniejszą linią regionalną RE1. Kursują nią nie tylko dalekobieżne pociągi pasażerskie do Polski, ale także pociągi towarowe. Dotychczas DB nie podała żadnych szczegółów dotyczących zakresu i czasu generalnej modernizacji – krytykuje stołeczny dziennik.
Opracowanie: Jacek Lepiarz.






