Frankowicze górą, ale batalie sądowe dopiero się zaczną. Prawnicy o skutkach wyroku TSUE

Maria Glinka
15 czerwca 2023, 15:41 • 1 minuta czytania
Na ten wyrok czkali wszyscy frankowicze w Polsce. TSUE orzekł, że bankom nie przysługuje prawo do korzystania z kapitału kredytu, ale z podobnego prawa mogą korzystać konsumenci. W efekcie prawnicy spodziewają się nowej fali pozwów frankowiczów, ale ostrzegają, że batalia sądowa wcale nie będzie prostsza. Wyrok może mieć także negatywne skutki dla całej gospodarki.
Prawnicy tłumaczą, co oznacza wyrok TSUE ws. kredytów frankowych. Fot. Piotr Blawicki/East News
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej

Frankowicze wygrywają z bankami przed TSUE

15 czerwca 2023 r. przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) zapadł bezprecedensowy wyrok dotyczący frankowiczów. Trybunał uznał, że prawo Unii Europejskiej (UE) nie pozwala bankom na uzyskanie tzw. wynagrodzenia za korzystanie z kapitału kredytu, ale już nie stoi na przeszkodzie, aby konsumenci uzyskali od banków wynagrodzenie za to, że bank korzystał z wpłaconych przez nich pieniędzy.

Oznacza to, że klient może ubiegać się o rekompensatę wykraczającą poza zwrot zapłaconych rat. Z kolei bank nie ma prawa domagać się od klienta rekompensaty wykraczającej poza zwrot wypłaconego kapitału, a także poza zapłatę ustawowych odsetek za zwłokę.

W celu uzyskania dodatkowego świadczenia kredytobiorcy będą musieli wykazać istnienie i wysokość własnego roszczenia. O zasadności tych pozwów zdecydują polskie sądy.

Poza tym TSUE orzekł, że sądy mogą zarządzić środek tymczasowy w postaci zawieszenia spłaty rat kredytu frankowego jeszcze w trakcie trwania procesu o ustalenie nieuczciwych warunków umowy. Mogą to być np. dowolne ustalanie kursów przez bank, nierównomierne rozłożenie ryzyka czy nieokreślenie kwoty kredytu.

Dzisiejsze orzeczenia oznaczają, że ostateczny bilans starcia to 2:0 dla frankowiczów i zdaniem prawników będą miały poważne skutki.

Werdykt "bardzo niekorzystny" dla banków

Autorami pozwu w sprawie C-520/21 przez sądem w Warszawie w imieniu Arkadiusza Szcześniaka przeciwko bankowi o zwrot wynagrodzenia za korzystanie przez bank z kwoty wpłaconej przez konsumenta w wykonaniu nieważnej umowy kredytu byli radcowie prawni Radosław Górski i Piotr Pląska z Kancelarii Radosław Górski i Wspólnicy. Mecenasi przygotowali także pytania w tej sprawie do TSUE. Po dwóch latach oczekiwania nie kryją satysfakcji z dzisiejszego werdyktu.

– Wyrok otwiera drzwi dla frankowiczów – będą mogli od teraz domagać się stwierdzenia nieważności kredytów powiązanych z walutami obcymi bez obaw o negatywne konsekwencje ustalenia nieważności umowy kredytu. Sądy w Polsce, w tym również Sąd Najwyższy, będą związane tym korzystnym dla konsumentów rozstrzygnięciem TSUE – wskazuje mecenas Górski w komunikacie przesłanym do redakcji INNPoland.pl.

– Wyrok TSUE oczywiście nie rozwiązuje wszelkich dylematów związanych z tzw. sprawami "frankowymi" (w tym ocena, czy dana umowa kredytu jest nieważna, jak również zbadanie zasadności roszczeń zgłaszanych przez strony w związku z tą nieważnością, należy wyłącznie do sądu krajowego rozpoznającego daną sprawę), niemniej jest korzystny dla kredytobiorców. Należy zatem liczyć się z dalszym wzrostem liczby postępowań sądowych inicjowanych przez kredytobiorców przeciwko bankom – przekazuje redakcji INNPoland.pl radca prawny Tomasz Leśko z Kancelarii Kochański & Partnerzy.

W ocenie pomysłodawcy pytań do TSUE wyrok jest "bardzo dobry dla konsumentów i równocześnie bardzo niekorzystny dla banków". – Zapowiada bowiem ich przegraną w wielu procesach sądowych i pozbawia banki szans na uzyskanie dodatkowych świadczeń. Zatem stworzona przez banki koncepcja wynagrodzenia za korzystanie z kapitału kredytu, obraca się przeciwko nim i może spowodować teraz dotkliwe konsekwencje dla tych instytucji – tłumaczy mecenas.

Jednak prawnicy przestrzegają przed hurraoptymizmem. – Wyrok TSUE najpewniej nie przyspieszy rozpoznawania spraw tego typu przez polskie sądy już teraz bezprecedensowo obciążone tzw. sprawami frankowymi – ocenia radca Leśko.

Skutki wyroku TSUE. Banki będą bardziej skłonne do ugód

Zdaniem prawników wyrok TSUE sprawi, że prawdopodobnie przestaną pojawiać się nowe pozwy banków. Z kolei te, które już się toczą, skończą się porażką instytucji.

Związek Banków Polskich (ZBP) wyliczył, że obecnie liczba spraw skierowanych do sądów przez frankowiczów przekracza 130 tys., co stanowi jedną trzecią wciąż obowiązujących umów kredytowych. Jednocześnie dzisiejsze rozstrzygnięcia powinny zwiększyć skłonność banków do zawierania ugód, których liczba w ostatnich dwóch latach przekroczyła 40 tys.

– Modyfikacji ulegnie zapewne strategia procesowa banków – w tym, w świetle widocznych już teraz sygnałów, należy spodziewać się jeszcze większej skłonności banków do oferowania i negocjowania z kredytobiorcami ugód (zarówno wobec klientów, z którymi spór sądowy już się toczy, jak i do tych, którzy dotąd na to się nie zdecydowali), co zawsze stanowi wartą rozważenia alternatywę dla prowadzenia batalii sądowej – przyznaje radca Leśko.

W ocenie prawnika inną alternatywą dla długotrwałych i kosztownych sporów sądowych mogłoby być rozwiązanie ustawowe. Jednak ekspert podkreśla, że to rozwiązanie "od dłuższego czasu pozostaje niestety jedynie w fazie deklaracji i projektów".

Banki zapłacą miliardy, gospodarka na tym straci

W lutym Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) informowała, że całkowite koszty niekorzystnego wyroku z punktu widzenia banków mogą wynieść nawet 100 mld zł. Z szacunków wynika, że do tej pory banki zabezpieczyły na ten cel rezerwy przekraczające 30 mld zł.

Dla porównania w ubiegłym roku sektor bankowy wygenerował zyski rzędu 12,4 mld zł, a w pierwszych trzech miesiącach tego roku przebiły one próg 8,8 mld zł – to o ponad 40 proc. więcej niż w tym samym okresie w 2022 r.

– Wyrok może wpłynąć na sytuację finansową banków (chociażby wymuszając na nich zwiększenie poziomu rezerw) – co niesie ze sobą potencjalnie negatywny skutek dla całej gospodarki, której to banki są kołem zamachowym – tłumaczy radca Leśko.

Kancelaria Radosław Górski i Wspólnicy podkreśla, że choć pozew dotyczył kredytu frankowego, to odnosi się de facto do wszystkich umów, które zostaną uznane za nieważne. W związku z tym werdykt może stać się wyrokiem dotyczącym wszystkich nieważnych umów, a nie tylko tych, które są umowami kredytowymi, jeśli będzie miał zastosowanie w konkretnej sprawie i w sytuacji, gdy z jednej strony jest przedsiębiorca, a z drugiej konsument. 

W tym kontekście warto pamiętać, że nawet korzystny dla konsumentów werdykt TSUE nie daje gwarancji wygrania sprawy, ponieważ sąd zawsze rozpatruje je indywidualnie.

Delikatne drgnięcie złotego po wyroku TSUE

Wyrok TSUE nie umknął uwadze rynków, ale został przyjęty dość łagodnie. – Reakcja rynków finansowych na wyrok jest nadzwyczaj skromna i spokojna – komentuje Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl. Tuż po ogłoszeniu werdyktu TSUE złoty delikatnie tracił na wartości.

Kurs euro wzrósł o około 1 gr, ale EUR/PLN dość szybko powrócił w kierunku 4,55 zł. Tuż po godz. 6:00 euro kosztowało 4,44 zł, a o godz. 12:00 jest wyceniane na 4,47 zł. – Oznacza to, że notowania od najniższych od grudnia 2020 r. poziomów osiąganych w poniedziałek dzieli zaledwie 0,5 proc. – wskazuje Sawicki.

O co chodzi w sporze frankowym? Banki krytykują wyrok TSUE

Mnóstwo osób zaciągało kredyty we frankach szwajcarskich jeszcze w latach 90. XX wieku, ponieważ przy takiej samej zdolności kredytowej można było pożyczyć od banku więcej pieniędzy niż w złotówkach. Wszystko zmieniło się w 2015 r., kiedy kurs tej waluty zdecydowanie wzrósł.

W momencie podpisywania umowy frankowicze płacili około 2 zł za 1 franka, a w 2015 r. kurs wzrósł do 5 zł. Dla kredytobiorców oznaczało to dużo wyższe koszty spłaty.

Spór między frankowiczami a bankami dotyczył przede wszystkim treści umów. Niektóre z nich zawierały niedozwolone klauzule. Banki w dość wątpliwy sposób naliczały odsetki – w dokumentacji bankowej często brakowało kwoty, od której były one naliczane.

Frankowicze muszą samodzielnie ponosić koszty wzrostu kursu franka szwajcarskiego i dodatkowo nie zostali poinformowani o zagrożeniach. W efekcie mnóstwo osób popadło w długi i poszło do sądów. W tej sprawie nie wykształciła się praktyka, więc polski wymiar sprawiedliwości czekał na wyrok TSUE. Sektor bankowy przyjął go z rozczarowaniem, co nie jest żadnym zaskoczeniem.

"W opinii związku konsument nie spełnia na rzecz banku żadnej usługi. Spłacając raty kredytobiorca jedynie oddaje bankowi pieniądze wypłacone wcześniej przez bank. W związku z tym konsument nie może domagać się od banku roszczeń wykraczających poza zwrot rat" – czytamy w oświadczeniu ZBP przesłanym do redakcji INNPoland.pl.