
W Pabianicach może wkrótce zgasnąć jedno z najważniejszych świateł lokalnej gospodarki. Fabryka żarówek działająca tu od dziesięcioleci znalazła się na krawędzi. Nawet 700 osób może stracić pracę. W miejscu, które przez lata pomagało kierowcom na całym świecie, dziś coraz więcej pracowników zadaje sobie jedno pytanie. Czy za chwilę światło zgaśnie także nad moim miejscem pracy?
Czy naprawdę chodzi o zakład, który działa w tym miejscu od ponad wieku? Niestety tak. Fabryka w Pabianicach, niedaleko Łodzi, znana wcześniej jako Osram, później Polam i Philips, dziś funkcjonuje pod marką Lumileds i zatrudnia setki osób.
Czy jest jeszcze szansa, że sytuacja się odwróci? Na razie pracownicy słyszą głównie nieoficjalne informacje o możliwej upadłości i pojawieniu się syndyka. To dla wielu osób sygnał alarmowy.
Fabryka w Pabianicach ze 100-letnią tradycją. Historia województwa łódzkiego
Zakład przy ulicy Partyzanckiej przez lata był jednym z symboli przemysłowej historii w województwie łódzkim. Produkowano tu oświetlenie samochodowe, które trafiało do aut na całym świecie. W różnych okresach działał pod szyldami Osram, Polam czy Philips.
Taka historia może się jednak nagle urwać. W przemyśle bywa to brutalnie proste. Wystarczy kryzys właściciela, decyzja w centrali albo kłopoty finansowe całej grupy.
Zobacz także
Problemy zaczęły się w USA. Długi First Brand Group rzucają cień na zakład
Źródła problemów nie znajdują się jednak w Pabianicach, lecz tysiące kilometrów dalej. Grupa ze Stanów Zjednoczonych First Brands Group, która przejęła zakład, sama zmaga się z ogromnym zadłużeniem i postępowaniem ochronnym przed wierzycielami.
Los fabryki w Polsce wciąż nie jest przesądzony. Wśród pracowników krążą różne scenariusze. Od wejścia syndyka po próbę znalezienia inwestora, który mógłby uratować produkcję.
700 osób czeka na decyzję Lumileds. Od tego zależy przyszłość rodzin w Pabianicach
Dla lokalnego rynku pracy stawka jest ogromna. Lumileds to największy pracodawca w Pabianicach, a ewentualne zwolnienia mogłyby mocno zachwiać sytuacją w całym mieście.
Czy pojawi się inwestor, który zapali tu jeszcze światło? Właśnie na to liczą pracownicy. Gdy gaśnie taka fabryka, to nie tylko linie produkcyjne pogrążają się w ciemności. Cień pada też na setki rodzin, które przez lata budowały swoją codzienność w województwie łódzkim.
